sobota, 26 września 2015

Co zrobić, aby czerpać z życia 100%?- czyli jak nie pogupić się w młodości.

Różowe paznokcie, krótkie spódniczki, szybkie auta, alkohol i dragi. 
Książki, testy, sprawdziany, kartkówki, nauka, zajęcia dodatkowe i brak czasu.
Gimnazjum. Liceum. Studia.
Każdy przez to przechodził albo przechodzi, w porównaniu do podstawówki każda następna szkoła  jest zła. Młodzież zaczyna stawiać na swoim. W młodych ludziach pojawiają poglądy, które dla osoby dorosłej zazwyczaj nie są właściwe. Ale to młodzi ludzie są przyszłością. I to ich poglądy zaważą nad przyszłością państwa i świata. 
Rodzice wpajają nam, że bez szkoły nie osiągniemy niczego. Nie będziemy zarabiać. I będziemy "nikim". Szkoła szkołą, ale nikt nie chce spędzić całej młodości nad książkami. Jak być dobrym uczniem i mieć najlepsze nastoletnie lata w życiu? Ot, co robimy.
1. Bądźmy systematyczni.
Jeżeli już chcemy coś osiągnąć róbmy wszystko systematycznie, aby później móc się bawić. Lekcje, nauka i wszystko co nam się nie podoba. RÓB TO OD RAZU. Oszczędzisz sobie masę czasu, który potem wykorzystasz na "odpoczynek". "Odpoczynek"? W wieku -nastu lat nie mamy czasu odpoczywać. Nauczmy się wykorzystywać każdą minutę w 100%. Ale tutaj odpoczynkiem będziemy nazywać wszystko co nie jest naszym obowiązkiem.
2.  Przestańmy planować.
Człowiek całe życie coś planuje. Jak będzie wyglądał nasz wyjazd w góry, co będziemy robić w weekend, albo jak wyrobimy się na następny dzień z ogromnym materiałem do szkoły. Tego nie wolno robić. Jeżeli w ciągu dnia napadnie nas ochota na wyjście z kimś, zadzwoń do tej osoby, umów się z nią, rób wszystko tak jak w filmach. To nie jest trudne. Zamiast spędzania dnia na oglądaniu samotnie seriali, zrób ze swojego życia serial. Serial, który będziesz oglądał na starość.
3. Carpe Diem.
Nie myśl o tym, że po gimnazjum będzie liceum, technikum albo zawodówka. Nie myśl o tym, że czeka Cie matura lub ciężka praca. Teraz siedzisz i czytasz. Wyjdź z domu i tańcz. Śpiewaj. Co Ci szkodzi? Rób to na co masz ochotę, mamy tylko jedno życie.
1.2.3.? Tylko tyle żeby być szczęśliwym? Tak. Marzysz o pojechaniu w góry stopem? Do roboty! Ważne żebyśmy nie byli sami. Ja nauczę Ciebie, a Ty nauczysz swoich znajomych czerpać z życia 100%. Układ?










9 komentarzy:

  1. Świetny post byle tak dalej :D
    Zapraszam do mnie: http://przyladekmojegostylu.blogspot.com/‎

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie. Poważnie! Bardzo motywujące. Osobiście to w roku szkolnym żyję książkami, żeby mieć jak najlepsze stopnie i pójść do dobrej szkoły. Nawet nie wiesz, jak często marzę o tym, żeby to wszystko rzucić i na przykład wyjść ze znajomymi zapalić (haahaa, jakie to gimbuskie. I nie NIE PALĘ, żeby nie było!). Zawsze chciałam zwiedzić cały świat na stopa, skoczyć na bungee, odwiedzić Amerykę i wydać książkę. Mam nadzieję, że mi się to uda :)

    http://cup--oftea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kompletnie nie zgadzam się z Twoim postem. ;) Nawet systematyczność nie musi zapewnić nam masy wolnego czasu. Przykładem jestem chociażby ja, która wracam ze szkoły około godziny 15. Po powrocie wypakowuję plecak, odrabiam zadania domowe, w międzyczasie jem obiad i nagle jest godzina 22... Jak? Przecież wszystko robię systematycznie. ;) Punkt drugi... Planowanie jest bardzo dobre. Nie mówię tutaj o wyznaczeniu konkretnych zajęć na każdą konkretną godzinę, ale nie wyobrażam sobie systematyczności bez planowania właśnie. Przecież muszę sobie rozplanować, co kiedy zrobić, żeby się ze wszystkim wyrobić i może nawet jeszcze znaleźć gdzieś w tym czas wolny. No i, mimo wszystko, trzeba brać pod uwagę przyszłość. Nie żyjemy TYLKO tu i teraz, ale również jutro (prawdopodobnie) będziemy żyć. A jutro w pewnym stopniu zależy od dziś. Jeśli dziś coś zaniedbamy - jutro będziemy do tyłu.
    bo-kocham-czytac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popadajmy w paranoję. Jasne, planowanie na czasie jest jak najbardziej okej, jednak kiedy zaczynasz planować dosłownie wszystko, każdą najmniejszą chwilę, tracisz samego siebie. Dobra wrócisz do domu, odrobisz lekcje, nauczysz się czego musisz i z planowania tyle. O to w tym chodzi, nie można planować tego co nie jest obowiązkiem, bo to jest niepotrzebne. To właśnie dzięki spontaniczności ma się chwilę dla siebie.
      Może skoro aż tak unika Ci dzień warto zacząć od relaksu, a skończyć na tej nauce, bo jeżeli każdego dnia nie masz chociażby chwili dla siebie raczej nie kończy się to dobrze dla Twojego samopoczucia.
      Sama wracam późno do domu, ale to właśnie dzięki tym punktom się trzymam i mi ona pomagają.
      Więc przekazałam je innym ;)

      Usuń
    2. Ależ ja nie mówię tutaj o planowaniu dosłownie wszystkiego, o czym z resztą wspomniałam w pierwszym komentarzu. ;) Gdybym zaczęła od relaksu, miałabym ogromne wyrzuty sumienia, że nie wyrobiłam się ze wszystkim i że mogę zarobić negatywną ocenę.

      Usuń
  4. Moim zdaniem we wszystkim trzeba znać umiar. Warto wiele rzeczy planować ale nie bez przesady, warto być systematycznym ale nie popadać w monotonię i czasami trzeba odrobinę zwolnić i wszystko jeszcze raz przemyśleć. Długo mi zajęło aby do tego dojść a co najgorsze, nie zrobiłam tego sama :/
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie zgodzę się z tym abyśmy mieli przestać planować, etapy szkoły, studiów mam już za sobą, teraz pracuję, mam męża i małego synka. Mam wiele spraw do ogarnięcia i gdyby nie planowanie to nie zrealizowałabym wielu marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to...?
Znak?
Moja pociecha?
Zostaw go i pozwól mi Cię poznać.